Kulturalne perły 2016 roku

Podobnie jak przed rokiem, tak i teraz postaram się podsumować najciekawsze dzieła kultury minionych dwunastu miesięcy w trzech kategoriach: filmu, seriali i gier. Bo za nami pod wieloma względami bardzo udany okres.

Cały rok był dla mnie bardzo pokręcony, co miało także wpływ na to, jakie tytuły znajdują się w poniższym zestawieniu. Na przykład, właśnie zorientowałem się jak niewiele nowych gier ukończyłem w 2016 roku. Najczęściej nadrabiałem zaległości (poprzedni Tomb Raider, trylogia Uncharted, Heavy Rain), zaś nowe tytuły odkładałem na jesień, kiedy planowałem zakup telewizora. Bo granie na przestarzałym, 25-calowym, monitorze mnie ograniczało, a chciałem dać szansę tym tytułom. Kiedy już jednak telewizor pod moim dachem wylądował, okazało się, że zdołałem wygospodarować czas jedynie na filmy i seriale. Z serialami zresztą podobnie, a w dwa ostatnie miesiące nie zdołałem nadrobić wszystkich braków z poprzednich miesięcy, więc nadal czekają mnie maratony z „Westworld” czy „The Young Pope”. O ile w ogóle dorwę możliwość oglądania HBO bez posiadania kablówki (której mieć nie będę).

To wszystko sprawiło, że na tych polach moje podsumowanie roku jest bardzo niepełne i nie może być odbierane jako kompletne. Ale takie mam już prawo. Zupełnie inaczej jest jednak z filmami. Wszystko za sprawą Cinema City, dzięki którym mam możliwość oglądania wszystkich filmowych premier na bieżąco (post nie jest sponsorowany, ale chcę im z tego miejsca bardzo mocno podziękować za tych kilkadziesiąt wizyt, które mogłem u nich złożyć). Od kina się uzależniłem całkowicie i choć nie dałem rady zobaczyć wszystkiego, co planowałem, to jednak moja perspektywa świata filmu jest znacznie szersza i umożliwia mi dokładniej podsumować 2016 rok.

Uważam także, że 2016 rok był jednym z najlepszych w muzyce od co najmniej 2013 roku, bo po trzech nieco słabszych latach mieliśmy masę genialnych nowych albumów (choć i wiele słabszych też naturalnie było). Jednak muzykę pozwolę sobie podsumować w osobnym materiale. No to lecimy!

Uncharted 4: Kres Złodzieja

Ostatnia część przygód Nathana Drake’a stała się ucieleśnieniem serii i jedną z najlepszych gier, których doświadczyłem w swojej dwuletniej przygodzie z konsolami. Dobre elementy z poprzednich odsłon tej gry zostały uwydatnione, błędy wyeliminowane, a braki załatane. Pełne i do tego piękne, dosłownie, doświadczenie. Cudowne widoki, świetnie poprowadzona historia, ciekawa akcja, zróżnicowane lokacje i sentymentalna podróż w przeszłość. Będzie to chyba pierwsza gra, którą przejdę raz jeszcze, by w pełni nacieszyć się nią grając już na telewizorze. Czytaj recenzję

Battlefield 1

Nie miałem żadnych oczekiwań po tym tytule. Nie byłem fanem serii, będąc graczem jednoosobowym. Multi jest nie dla mnie. Jednak dałem szansę kampanii singlowej i byłem wręcz bardzo pozytywnie zaskoczony. Zamiast jednej, bardzo krótkiej i okrojonej historii, otrzymujemy pięć historii z różnych frontów, każda po kilka rozdziałów. Sumarycznie nadal nie ma tego za wiele, ale całość jest bardzo zróżnicowana, a bohaterowie, choć nie mają wiele czasu na zbudowanie relacji z graczem, potrafią zyskać naszą sympatię. Do tego jest to jedno z najlepszych graficznie doświadczeń tego roku: kiedy zapraszam do siebie kolegów pokazuję im w kółko lotniczą bitwę nad Londynem o zachodzie słońca. Nigdy nie sądziłem, że gra z serii Battlefield trafi do mojego zestawienia ulubieńców, a tymczasem udało się.

FIFA 17

Gra, w którą gram najwięcej godzin. Więcej dodawać nie muszę chyba. A i czasem staram się wrzucić ładne bramki na mój kanał na YouTube – zrobiłem w tym celu osobną playlistę.

Do nadrobienia: dodatki do Wiedźmina, Watch Dogs 2, The Last Guardian, Far Cry Primal, Rise of the Tomb Raider, Mafia III, Deus Ex: Mankind Divided, Final Fantasy XV

BoJack Horseman

To dla mnie zdecydowanie największe odkrycie roku w tej kategorii. Choć to nie nowość (są już trzy sezony), to serial ten urzekł mnie bólem ubranym w szaty absurdu. Pod animowaną i zakręconą powłoką kryją się rozmowy o sensie życia, relacjach międzyludzkich i współczesnych mediach. Dzieło z gatunku wybitnych. Czytaj recenzję

Daredevil (Sezon 1 i Sezon 2)

Pod uwagę biorę oba sezony, choć w tym roku debiut zaliczył jedynie drugi. Jednak dopiero w lutym dałem szansę tej komiksowej produkcji Netflixa i z miejsca przepadłem. Jeden z najlepiej zrealizowanych seriali, jakie widziałem (świetne mastershoty i sceny akcji), bardzo wyraziści i wiarygodni bohaterowie (Punisher!) i utworzenie pierwszego ciekawego uniwersum Marvela w formacie telewizyjnym. Świetna robota Netflixie! Tutaj wyróżnić można jednocześnie „Jessicę Jones”, bardzo klimatyczny i oszczędny w swojej „komiksowości” serial, a także „Luke’a Cage’a”, który jednak trochę mnie rozczarował. Co nie znaczy, że był kiepski.

House of Cards (Sezon 4)

Sztandarowa produkcja Netflixa po nieco bardziej stonowanym sezonie trzecim powraca z wielkim przytupem. Realizacyjnie, aktorsko, fabularnie to wciąż jedno z najlepszych doświadczeń, jakie można przeżyć przed telewizorem. A finałowa scena i kwestia Franka Underwooda do dziś wywołuje u mnie dreszcze przerażenia. Pozostaje czekać na kolejną serię.

Narcos (Sezon 2)

Jedno z największych odkryć poprzedniego roku powróciło z drugim sezonem, który był jednocześnie pierwszą produkcją, którą podziwiałem w 4k na moim telewizorze. Słowa „podziwiałem” nie użyłem tylko ze względu na rozdzielczość materiału źródłowego, ale i na utrzymany wysoki poziom. Wagner Moura w roli Escobara jest naprawdę wybitny i świetnie podziwia się jego pogłębiającą się paranoję i dalsze dzieje narkoimperium.

Mr Robot (Sezon 2)

Najlepsze podsumowanie chyba opublikowałem chyba kilka dni temu na Facebooku:

Do nadrobienia: Westworld, The Young Pope, Stranger Things

Zjawa

Film, który dał pierwszego Oscara w życiu Leonardo DiCaprio (zasłużenie), trzeciego Oscara z rzędu Emmanuelowi Lubezkiemu (jak najbardziej zasłużenie) oraz drugiego Oscara z rzędu Alejandro Inarritu (nie do końca zasłużenie). Widowisko przepiękne, zrealizowane do oglądania ze szczęką na ziemi, bardzo dobrze zagrany, ale… Sama historia jednak nieco przynudza. Jednak pozostałe elementy nadrabiają na tyle, że to nawet nie przeszkadza. Czytaj dyskusję.

Ostatnia Rodzina

Wiele lat zrażony byłem do polskiego kina, aż trafiłem na tę produkcję i momentalnie się odczarowałem. Niemalże arcydzieło budzące w człowieku masę emocji. Świetna realizacja pozwala nam przeżywać historię rodziny Beksińskich jeszcze intensywniej w ciasnym mieszkaniu na warszawskim Służewiu. Czytaj recenzję.

Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów

Jako fan Marcela, nieco zmęczony Marvelem, bardzo dobrze przyjąłem produkcję, w której najwięksi herosi ratują świat nie tyle przed najeźdźcami z kosmosu, co przed samymi sobą. Bracia Russo świetnie połączyli mnogość bohaterów, ich relacje oraz motywacje z widowiskowością potrzebną w tym kinie. Dla mnie to jedyny film „superbohaterski” i blockbuster w ogóle, który w 2016 roku się bardzo dobrze udał. Czytaj dyskusję.

Arrival

Po genialnym „Sicario” byłem wielce ciekaw jak Denis Villeneuve poradzi sobie z gatunkiem science fiction. I poradził sobie bardzo dobrze, szkoda jedynie, że historia pod koniec skręca w kierunku, który przetarł ledwie dwa lata wcześniej „Interstellar” Nolana. Jednak zdecydowana większość filmu pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Czytaj recenzję.

FILM ROKU: Nocturnal Animals

Film, który poruszył mnie najbardziej. Szokując, drapiąc moje niedawno zagojone rany i wypominając mi własne słabości. Świetnie zagrany, fenomenalnie zobrazowany, poruszający moje myśli na kilka dni. Nic mnie dawno tak nie zaangażowało na tak wielu płaszczyznach. Czytaj recenzję.

50805_AA_6087 print_v2lmCTRST+SAT3F
Academy Award nominee Amy Adams stars as Susan Morrow in writer/director Tom Ford’s romantic thriller NOCTURNAL ANIMALS, a Focus Features release.
Credit: Merrick Morton/Focus Features

Wyróżnienia: „Swiss Army Men”, „The Big Short” (tutaj recenzja) , „Deadpool” (tutaj recenzja), „Neon Demon” (tutaj recenzja), „Przełęcz Ocalonych” (tutaj recenzja)

Do nadrobienia: „Sully”, „Zjednoczeni”, „Paterson”, „American Honey”, „Milczenie”, „Manchester by the Sea”, „Księgowy”, „Captain Fantastic”, „Cloverfield Lane 10”, „Wstrząs”, „Trumbo”, „Maggie” i wiele innych…

Patrząc na powyższe podsumowanie (poza grami) łatwo dojść do wniosku, że był to bardzo dobry rok dla miłośników kultury popularnej. I oby 2017 nie schodził poniżej tego poziomu. Niech Warner Bros postawi na nogi swoje uniwersum DC, a będzie miał ku temu kolejne dwie szanse: „Ligę Sprawiedliwości” i „Wonder Woman”. Niech nie rozczarują nas sequele ulubionych filmów: „Blade Runner 2049” czy „Alien Covenant”. Niech Nolan swoją „Dunkierką” rzuci nas na kolana. Niech kolejne sezony ulubionych seriali trzymają dobry poziom, a nowe produkcje (nie tylko te od Netflixa czy HBO) nas poruszają. No i niech znajdę czas na nadrobienie tych wszystkich gier i ogrywanie nowych tytułów na bieżąco.

A jak wyglądają wasze podsumowania? Jak bardzo się nie zgadzacie z moimi wyborami? Czekam na gorącą dyskusję. ;)