Niewielu go zna, a Oscarów ma więcej niż DiCaprio

Co nas przyciąga do kina? Nasi ulubieni aktorzy, wybitni reżyserzy lub po prostu temat danego filmu. Od jakiegoś czasu moją uwagę przykuwają jednak osoby pełniące inną rolę na planie filmowym.

Ale zacznę od nieco innej strony. Weźmy na warsztat trzy największe hity kinowe poprzedniego roku w naszym pięknym kraju:

  • Listy do M 2” – nie wiem dlaczego ludzie na to chodzili do kina i nie chcę wiedzieć. Serio. Poszli w liczbie niespełna 3 milionów osób (dane za Spór w kinie)
  • Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy” – wszyscy poszli, bo wiadomo, Gwiezdne Wojny. Część ludzi pewnie kojarzyła część obsady, J.J. Abramsa. Spoko. Nieco ponad dwa miliony widzów (jak na zaledwie dwa tygodnie wyświetlania w kinach w poprzednim roku to całkiem dobry wynik)
  • 50 Twarzy Greya” – walentynki, randeczki, fani książek. Tutaj też nie za bardzo chcę się rozwodzić, ale nikt nie szedł tutaj podziwiać swoich ulubionych aktorów czy też reżysera. Nośny temat, ot co. I haczyk połknęło niemal dwa miliony osób.

I ok, nie hejtuję, też tak mam. Chodzę na ekranizacje komiksów, bo lubię te historie, idę na „Interstellar”, bo zobaczę nowe dzieło ukochanego reżysera lub na „Jobsa” wiedząc, że główną rolę gra Fassbender (zresztą reżyser też spoko). Od jakiegoś czasu nieco mocniej interesuję się filmem, procesami jego produkcji, a jako że zawsze lubiłem ładne (i nierzadko efekciarskie) filmy, to doszedłem do ciekawego wniosku.

Mistrzowie trzeciego planu

Mało kto docenia kunszt autorów zdjęć, operatorów, którzy są bezpośrednio przecież odpowiedzialni za powstanie każdego filmu. I dla nich też jestem w stanie chodzić do kina. Cóż, w sumie to nic dziwnego – nie znamy ich z twarzy, nie pojawiają się na napisach końcowych w pierwszej kolejności i nie ma z nimi dziesiątków wywiadów przed każdą kolejną premierą. Nie ich nazwiska widnieją na plakatach promujących filmy. No, chyba, że mowa o Polaku Januszu Kamińskim  (swoją drogą równie wybitny artysta i zdobywca dwóch Oscarów). W sumie to i ja jeszcze parę lat temu byłem ignorantem.

Ale serce zaczyna bić mi szybciej gdy słyszę nazwisko Wally’ego Pfistera. Nie słyszałeś, prawda? A to jeden z najbliższych współpracowników Nolana, autor zdjęć w trylogii „Mrocznego Rycerza”, „Incepcji” (za którą dostał Oscara!) czy „Moneyball”. Trochę szkoda, że obecnie idzie bardziej w kierunku reżyserii (jego debiutem była „Transcendencja” z Deppem).

Autorzy zdjęć w filmach są moim zdaniem mocno niedoceniani. Często to reżyserom przypisuje się ich zasługi. Rozumiem to w paru przypadkach, kiedy reżyser i operator „czują chemię” między sobą i realizują wspólnie kilka filmów (jak choćby wspomniani Nolan i Pfister, zanim ten drugi postanowił zająć się reżyserią). A w artykułach dotyczących oscarowych nominacji możemy przeczytać, że film „Zjawa” otrzymał nominację do tej prestiżowej nagrody za realizację zdjęć. Nie dostał jej film, reżyser czy scenarzyści.

Dostał ją Emmanuel Lubezki

Nie znasz, prawda? A wiesz kto zgarnął Oscara za zdjęcia rok temu? Właśnie Lubezki, pracując nad „Birdmanem”. A dwa lata temu? Również Lubezki, za „Grawitację”. To nie filmy odbierały te statuetki, a właśnie mocno niedoceniany Lubezki (w mainstreamie, bo ludzie interesujący się kinem znają go od dawna). A jeśli znasz tego wirtuoza kamery to winszuję, pewnie jak ja jesteś jego fanem (pjona!).

Często piszę, że kocham filmy realizowane w technice master shotów. Tyle razy już tłumaczyłem co to za sposób realizacji filmu, więc chyba nie muszę przypominać, prawda? W razie czego spytaj wujka Google. Pierwszy raz tak wielkie wrażenie ta technika zrobiła na mnie w trakcie oglądania „Children of Men”. Kto był autorem zdjęć? Oczywiście, Lubezki. Wielkim kunsztem były zdjęcia w „Grawitacji”, w tym oczywiście kilkunastominutowa (bez żadnego cięcia!) sekwencja otwierająca film.

THE REVENANT Copyright © 2015 Twentieth Century Fox Film Corporation. All rights reserved. THE REVENANT Motion Picture Copyright © 2015 Regency Entertainment (USA), Inc. and Monarchy Enterprises S.a.r.l. All rights reserved.Not for sale or duplication.
THE REVENANT
Copyright © 2015 Twentieth Century Fox Film Corporation. All rights reserved. THE REVENANT Motion Picture Copyright © 2015 Regency Entertainment (USA), Inc. and Monarchy Enterprises S.a.r.l. All rights reserved.Not for sale or duplication.

Oglądając niedawno „Zjawę” mam silne przeczucie, że za kilka tygodni ten meksykański wirtuoz kamery otrzyma trzeciego Oscara z rzędu. To więcej niż ma w swoim dorobku znany przez wszystkich Leonardo DiCaprio. :)

Poza tym Lubezki jest w ogóle ciekawą postacią i ma absolutnie fantastyczne konto na Instagramie. Dominują tam głównie zdjęcia z planu „Zjawy”, ale nie tylko. A założył je całkiem przypadkowo, chcąc sprawdzić jakiej aplikacji używają jego dzieci i czy to bezpieczne. Zobacz sam jak piękne i przemyślane zdjęcia tam zamieszcza, zamieściłem jego profil w ostatnim tekście. To jedynie kolejny dowód jak niesamowitą umiejętność kadrowania posiadł ten człowiek.

Kiedy w sieci pojawiły się pierwsze zwiastuny „Zjawy” nie wyczekiwałem nowego filmu z DiCaprio. Nie czekałem na kolejną produkcję Inarritu. Wyczekiwałem arcydzieła spod ręki mojego ulubionego autora zdjęć Lubezkiego. I napisałem ten tekst, bo chciałbym, byście również docenili tego artystę. Oraz Pfistera, Roberta Richardsona, Rogera Deakinsa czy Roberta Elswita. Czyli najwybitniejszych autorów zdjęć w kinie.

A może by tak… Zrobić z tego dłuższą serię tekstów? O mistrzach zdjęć filmowych? Dajcie znać czy macie na to ochotę!

  • Łukasz Adamowicz

    Oj mamy na to ochotę, więc czekam na kolejny tekst z tej serii:)

  • No dobrze, już wiem kto będzie następny! Tylko jaką by tu nazwę dać serii… :>

  • Łukasz Adamowicz

    Nagłówek drugiego akapitu tego tekstu moim zdaniem będzie idealny „Mistrzowie trzeciego planu” :D

  • Też tak właśnie sądziłem. :)

  • chuj