„Nocturnal Animals” to prawdopodobnie najlepszy film tego roku

W listopadowym maratonie kinowym „Nocturnal Animals” miało być przyjemnym, estetycznym przystankiem między „Arrival” a „Snowdenem”. Okazało się być czymś zupełnie innym.

Podobno Tom Ford jest całkiem znanym i szanowanym projektantem mody. Tak podaje Wikipedia, więc wierzę. Parę lat temu zrealizował swój pierwszy film, „Samotnego Mężczyznę”, którego nie przyszło mi zobaczyć. Jednak zapowiedzi „Nocnych Zwierząt”, jak w polskiej dystrybucji zatytułowany jest nowy film tego jegomościa zwrócił na siebie moją uwagę już na etapie zapowiedzi. Co prawda nie przepadałem za Amy Adams, ale Jake Gyllenhall czy Michael Shannon to aktorzy, których uwielbiam oglądać. A piękne obrazki ze zwiastunów dawały obietnicę, że nawet jeśli film okaże się średni, to przynajmniej będzie na co popatrzeć.

Historia? Damn, nawet ciężko powiedzieć o czym ten film jest. Mniej wrażliwy widz opisze „Nocturnal Animals” jako film o zmęczonej życiem kobiecie, która czyta książkę. I to jest prawda, ale w zasadzie tylko jej fragment. Bowiem cała narracja podzielona jest na trzy płaszczyzny. Pierwsza, to obecna sytuacja głównej bohaterki, druga to jej wspomnienia, zaś trzecia to historia opisana w książce, którą postać Amy Adams czyta. Wydaje się to nieco skomplikowane, ale w rzeczywistości wychodzi kapitalnie.

Wszystkie płaszczyzny się uzupełniają, dodają dodatkowego znaczenia pozostałym, a sprawny montaż świetnie łączy wszystkie tory historii i pozwala nam się połapać jak wszystko wzajemnie się dopełnia.

nocturnal-animals

To też nie jest film łatwy, a ze względu na konstrukcję fabuły i wspomniane trzy płaszczyzny pozwala poruszać wiele istotnych kwestii oraz zadawać wiele niewygodnych pytań, na które nie daje odpowiedzi. Jaka odpowiedzialność leży na głowie rodziny? Czy można samemu wymierzać sprawiedliwość? Czy kobiety wdają się we własne matki? Czego oczekują kobiety? Jaka jest różnica między realizmem i idealizmem? Dawno żaden film nie strzelał do mnie z takimi mocnymi pytaniami, nie zbijał mnie z tropu. Bo zanim przewałkowałem w głowie jakiś temat, odnosząc go do samego siebie, to na ekranie padał kolejny strzał w moim kierunku.

Karuzela niewygodnych myśli. Mnie uderzyły te kwestie tym mocniej, że w wielu z nich odnajdywałem bardzo personalne problemy, które dotyczą także mnie.

Jednak ta historia nie byłaby tak uderzająca, gdyby była źle zrealizowana i zagrana. Wspominałem na wstępie, że za Amy Adams nie przepadałem, jednak w tym filmie, obserwując ją z bliska byłem bliski wyznawania jej miłości. I to nie tylko ze względu na fakt, że jest ruda. Jake Gyllenhall w ostatnich latach przyzwyczaił mnie do świetnych kreacji i tutaj to jedynie potwierdza.

Zaś Michael Shannon… Ten człowiek rozbija po raz kolejny bank znakomitego aktorstwa. Ciężko jest spuścić go z oka, bo mamy wrażenie, że ominie nas jakieś mrugnięcie okiem, grymas na twarzy czy inna emocja, którą potrafi przekazać niewerbalnie.

michaelshannonnocturnalanimalsss2

Realizacja audiowizualna to kolejny argument za pięknem tego obrazu. Skoro stoi za nim projektant mody to nie powinno to dziwić. I nie mowa tu tylko o szykownych willach i muzeach sztuki, w których rozgrywa się część akcji, a piękne kadry oddają kunszt sztuce współczesnej. Mamy tu też brud, kurz i krew, które ze sterylnym pięknem niewiele mają wspólnego, ale wciąż służą pięknu filmu.

Świetnie zrealizowano też część zdjęć nocą, w których występuje jedynie światło naturalne w postaci lamp samochodu. Poza najbliższymi metrami przed autem nie widać nic. Mrok i ciemność zdają się być gęstsze niż smog w Krakowie.

Pięknie gra tu też muzyka, która, nieco podobnie jak w filmach Denisa Villeneuve’a, przez znaczną część filmu milczy bądź przebąkuje w tle. Za to w istotnych momentach podkreślać obserwowane na ekranie wydarzenia i niemal stawać się jedną z postaci nadającej charakter przebiegowi wydarzeń.

amy-adams-in-nocturnal-animals

Ten film to nie tylko estetyczna wirtuozeria, którą aż chce się podziwiać, ale przede wszystkim karuzela emocji i szokujących przeżyć. Umiejętnie poprowadzona historia na wszystkich trzech płaszczyznach stanowi rollercoaster ważnych myśli i uczuć w życiu każdego uduchowionego człowieka. Udowadnia też, że młodzieńcze ideały są bardzo podatne na zderzenie z rzeczywistością. Pozostawia po kinie na karuzeli uczuć i myśli.

Są filmy, które uderzają prosto w łeb i dają do myślenia i eksplorowania tematu. Są filmy, które celują w samo serce i wyciskają łzy grając na naszych emocjach. „Nocturnal Animals” trafia gdzieś w środek (szyję?).

Niewiele jest filmów, które sprawiają, że jestem tak skupiony na wydarzeniach na ekranie, że zapominam o tym, by zjeść popcorn. Ostatni raz przeżyłem to rok temu w trakcie seansu filmu „Jobs”. Dzisiaj również zjadłem tylko pół popcornu. A to świadczy o filmie bardzo dobrym. Być może najlepszym w tym roku.

(A w moim życiu taka ocena to naprawdę rzadkość:)

mactro99_-_filmy_-_filmweb__3_