Po tygodniu ze Spotify

spotify

Od momentu wejścia Spotify na polski rynek minął już ponad tydzień. Po początkowych dramatach udało mi się otrzymać dostęp do wersji Premium serwisu. No i cóż, wygląda na to, że zaprzyjaźnimy się na dłużej.

Oczywiście, nie ma usługi idealnej, każda ma swe plusy i minusy, jednak ogólny ich rachunek sprawia, że to właśnie Spotify będzie mi zapewne towarzyszyć przez kolejne miesiące. Ba, jeśli któryś z operatorów telefonii komórkowej zaoferuje usługi szwedzkiej firmy w ramach abonamentu (na zasadach podobnych do Deezera w Orange) to prawdopodobnie ta firma będzie mym kolejnym operatorem. Ale o tym później.

Inwestując w Spotify wychodziłem z kilku założeń. Przede wszystkim zależało mi na możliwości słuchania z urządzeń mobilnych. Często zdarzało się już ostatnio, że mimo posiadania 15 GB muzyki w pamięci telefonu nie miałem czego słuchać, a szukać ciągle nowych rzeczy po torrentach, mediafajerach i innych zippiszerach po prostu już nie miałem czasu. Spotify ten problem eliminuje, także w domowym (nie)zaciszu. Wreszcie mogę również przesłuchać wiele płyt polecanych mi od dawna, lecz na których szukanie nie mogłem sobie pozwolić.

Czy po subskrypcji płatnej wersji usługi mój świat obrócił się do góry nogami? Nie, ale pod jakimś względem z pewnością uległ małym, przyjemnym zmianom. W ostatnim tygodniu miałem sposobność używać Spotify w wielu warunkach: w domu z komputerem, w domu bez komputera, w mieście o dobrym zasięgu, w podróży pociągiem, gdzie zasięg to marzenie. Mam dzięki temu całkiem szerokie spektrum spostrzeżeń. Ale koniec bzdur. Czas przedstawić wszelkie plusy i minusy Spotify po korzystaniu zeń przez tydzień w wielu przeróżnych warunkach.

Plusy:

  • Cena – to dokładnie tyle samo co WiMP i, od niedawna, Deezer. No ale Spotify to Spotify, nie dziwi, że to on jest uznawany za najlepszy
  • Baza multimediów – 20 milionów utworów robi wrażenie, wiadomo, że przesłucha się za życia maksymalnie 5-10 procent tego, ale zawsze lepiej mieć więcej. Liczba porównywalna do konkurencyjnych serwisów
  • Aplikacje mobilne – zarówno iPhone, jak i iPad, mają bardzo dobre, płynnie działające aplikacje, z których korzystanie jest przyjemne
  • Przy słabym zasięgu – często udawało mi się słuchać muzyki ze Spotify, kiedy trafiałem na bezludzia pozbawione cywilizacji (czyli zasięgu 3G). Po EDGE jest dobrze, zaś bez niego – Spotify nie działa. Ale przecież nie można winić go za fatalną infrastrukturę telekomunikacyjną w Polsce
  • Odtwarzacz na Windowsa – przypomina nieco iTunes i początkowo sprawia wrażenie topornego, lecz po kilku dniach można się w nim odnaleźć bez problemu
  • To jest legalne! – wiele osób podważa sens płacenia Spotify mając w ręku argument w postaci darmowego Groovesharka. Tylko, że jego status prawny i współpraca z wytwórniami wciąż jest poddawana wątpliwości, zaś brak aplikacji na iOS zabija jego sens dla mnie. Spotify ma świetne aplikacje i muzyka jest całkowicie legalna
  • Integracja z Facebookiem i Last.fm – w Spotify polecanie muzyki znajomym jest banalnie proste dzięki integracji z Facebookiem. Współtworzenie playlist również działa nieźle. Oczywiście, wielu wkurza spam wysyłany przez Spotify na News Feed. No ale to można wyłączyć zarówno z poziomu Spotify (w opcjach programu), albo ukryć aktywność z całej aplikacji na samym Facebooku. Last.fm też działa sprawnie i scrobbluje w czasie rzeczywistym.

 

Minusy: (głównie pierdoły, ale do czegoś muszę się przyczepić ;) ):

  • Połyka dużą część pakietu internetowego – pamiętam mój flirt z Deezerem sprzed roku, który skończył się rachunkiem na 800 zł za przekroczenie pakietu internetowego. Owszem, miałem tylko 500 MB, tak czy siak zraziłem się dość mocno do strumieniowania muzyki. Po tym fakcie się zabezpieczyłem i obecnie mam 2 GB, które spokojnie wystarczają. Ale nie ze Spotify. W ciągu tygodnia telefon pożarł przeszło 600 MB pakietu, a przecież Internet to nie tylko słuchanie Spotify. Nie oczekiwałem oczywiście, że nieustanne strumieniowanie muzyki będzie pobierać maksymalnie 100 MB, jednak miałem nadzieję, że będzie pożerał nieco mniej. Dobrym wyjściem byłoby wprowadzenie tej usługi w ramach abonamentu u któregoś z operatorów. Deezer w Orange jest dodawany za darmo, zaś pochłonięte przez strumieniowanie zasoby pakietu nie są wliczane w rachunek. Plus? T-Mobile? Pospieszcie się, bo możecie mnie podkraść od konkurencji. (Podobno trwają rozmowy z T-Mobile…)
  • Brak equalizera – ja wiem, to szukanie dziury w całym. Ale ja, będąc audiofilem, naprawdę chciałbym mieć możliwość nastrojenia wszystkich basów etc. Na komputerze pół biedy – mogę zmienić ustawienia wieży, ale wielokrotnie zdarzało mi się słyszeć na telefonie tak dziwnie ustawione utwory, że czasem ciężko było tego słuchać. Jasne, jest wysoka jakość w Premium (choć nie zawsze), lecz jeden utwór ma za duże basy, kolejny za małe, a następne jeszcze inne. Czasem uszy od tego bolą
  • Baza multimediów – owszem, jest bogata, ale nie wszystko się tu znajdzie. Ale to zależy od tego co kto słucha. Mnie zabolał na przykład brak Andy Stotta, którego starszych płyt w necie nie mam czasu szukać (a jak kiedyś chciałem to nie znalazłem). Możliwe, że każdego spotka mały zawód. Co jednak jest fajne – nie masz tej jednej rzeczy, masz za to miliony innych godnych uwagi
  • System płatności – piłem do tego już tydzień temu. Jak jest się zdeterminowanym i obeznanym w Internetach to nie ma problemu. Ja założyłem konto na PayPal w kilka chwil i mogę się cieszyć wersją Premium. Ale sporo jest osób, które tego nie ogarną, albo będą miały z tym spore problemy (nakłoniłem brata do korzystania, ale jego karty też nie przyjmuje, a zakładać PayPal mu się nie chce). I zapewne wiele osób się szybko podda i wróci do chomikowania muzyki
  • Lista odtwarzania – to co lubiłem w Grooveshark czy Deezerze to dolny pasek z kolejką utworów do odtwarzania. Metodą „drag and drop” można było w łatwy sposób edytować bieżącą playlistę z każdego miejsca w programie. W Spotify również tak można, lecz lista jest schowana w osobnym podmenu, nie da rady z taką łatwością tego edytować. Ale to pierdoła na szczęście…

 

Reasumując, Spotify nie jest pozbawione błędów, podobnie jak wszystkie konkurencyjne serwisy. Jednak sumując wszelkie plusy i minusy wychodzi na to, że jest to jedna z lepszych ofert dla fanów muzyki. Oczywiście, każdy zwróci uwagę na co innego, niektórym starczy opcja za 9,99 zł (bez strumieniowania na urządzenie mobilne), niektórzy będą narzekać na braki w bibliotece. No ale nie ma usługi idealnej. A z mojej perspektywy, Spotify jest obecnie najbliżej do ideału.

 

foursquarekom