Przed wami nowy Troyann oraz drugi blog!

Dziś nadszedł czas wdrożenia w życie kolejnego marzenia. Uruchamiam drugiego bloga. Przy okazji, gruntowne zmiany przechodzi również sam Troyann. Ale po kolei.

W 2014 roku przeżyłem małą, życiową metamorfozę. Poprzednie pięć lat jeśli chodziłem na imprezy klubowe, to jedynie w roli DJ’a. Wypad na Audioriver, a chwilę później do Berlina sprawił, że zapałałem miłością do imprezowania również w roli odbiorcy. Polubiłem się ze sceną klubową, zacząłem słuchać techno i podobnych brzmień. Ale problem był jeden – w Polsce wiele osób uważa, że jak idę na techno, to w domu zakładam białe rękawiczki i zabieram ze sobą gwizdek. Taki wizerunek tego gatunku muzyki bardzo mnie bolał i zacząłem planować jakoś to zmienić.

Dlatego od kilku miesięcy, zarówno w Troylistach, jak i w innych treściach często się do tego odwoływałem. Uznałem jednak, że Troyann nie jest do tego odpowiednim miejscem. Dlatego otworzyłem drugiego bloga – WixMag. Wixa to potoczna nazwa imprezy, stąd nazwa samego bloga. Ale o nim w osobnej notce, już w odpowiednim miejscu.

Uznałem, że odpalenie drugiego bloga to dobry moment, by jednocześnie odkurzyć Troyanna. Tym razem prace nad szablonem powierzyłem Michałowi Osińskiemu z Pixels on Fire. To był chyba najdziwniejszy brief, jaki dotąd przyszło mu realizować. Dałem mu trzy wytyczne:

– Zrób mi dwa szablony, dwóch blogów na jedną domenę.

– Nie ruszaj trójkątów, bo czytelnicy mnie zabiją!

– Rób co chcesz, masz wolną rękę.

No i okazało się, że danie Michałowi wolnej ręki okazało się strzałem w dziesiątkę. Co prawda zniknęły po dwóch latach charakterystyczne dla Troyanna trójkąty z najlepszymi tekstami, ale… Są we wszystkich innych miejscach! Szczerze, bałem się tego bardzo, ale trójkąty były sporym, niewygodnym brzemieniem poprzedniego szablonu.

Jednak najciekawszy jest punkt pierwszy z powyższego briefu. Tak, WixMag jest zaszyty bezpośrednio w Troyannie (choć traficie na niego również spod adresu wixmag.pl). To dość karkołomne, by mieć dwa blogi na jednej domenie, prawda? Jednak uznałem, że w ten sposób dalej będę mógł gromadzić wszystkie treści w jednym miejscu, oszczędzając sporo czasu. Jednak, kiedy wejdziecie na WixMag powita was zupełnie inna kolorystyka. Dzięki temu zawsze będziecie wiedzieć na którym blogu obecnie przebywacie. Spoko, nie?

Ponadto, przebudowie uległa znaczna część bloga. Na samej górze znajdziecie slider z wyróżnionymi przeze mnie tekstami, zaś dalej już klasycznie, chronologicznie. Sidebar również uległ optymalizacji i przebudowie. Niemałym dziełem sztuki jest poza tym stopka bloga. Tam trafiła sekcja Partnerzy Troyanna, czyli firmy, które mnie wspierają. A tuż obok mamy, cóż, mały Easter Egg, czyli sekcję Partnerki Troyanna. Co tam znajdziecie? Stream treści ze znanym wszystkim hashtagiem #troyannikobiety.

Wszystko jest pięknie, responsywnie i czytelnie. Zmianie uległa też widoczna na pierwszy rzut oka kolorystyka bloga – szary i czarny odchodzi do lamusa. Ok, czarny zostaje, ale towarzyszy mu biel oraz pomarańcz, którego zadaniem jest ożywić nieco tego bloga.

Co dalej? Troyann pozostaje blogiem o mediach (społecznościowe, tradycyjne, blogosfera), kulturze (gry, film) oraz technologiach (głównie mobilnych, ale nie tylko). Z kolei na WixMag znajdziecie Troylisty, reportaże z ludźmi sceny klubowej, zapowiedzi najciekawszych wydarzeń i wiele więcej. Tutaj zabawa się dopiero zaczyna. Plany mam naprawdę duże i nie mogę się doczekać ich realizacji. A w tym wszystkim wspierać mnie będzie dwóch redaktorów: Krzysiek i Sylwek. Więcej informacji na temat WixMaga znajdziecie w tej notce.

Pozostaje mi podziękować Michałowi Osińskiemu za podjęcie się tego karkołomnego zadania. Wykonał je doskonale. Nasza współpraca dodatkowo była wręcz podręcznikowa, również dlatego, że nie jestem typowym klientem, który się wpierdziela z masą poprawek. Płacę specjaliście, więc wierzę, że on najlepiej wie jak rozwiązać pewne kwestie. Jeśli kiedykolwiek będziecie chcieli zaprojektować coś pięknego, zgłaszajcie się do Pixels on Fire i dajcie im wolną rękę.

A teraz czekam na wasze komentarze: podobają się wam moje nowe szaty?

Autorem zdjęcia w tytule jest Sebastien Gabriel