Spędziłem tydzień z PlayStation 4 i…

Jestem bardzo zmęczony i niewyspany.

Jeśli nie pamiętacie, nieco ponad miesiąc temu udało mi się dokonać zupełnie nieplanowanego zakupu – Xbox One. Nie zrobiłbym tego gdyby nie „błąd” na stronie sklepu Microsoft (mniejsza z tym czy planowany czy nie), dzięki któremu za konsolę zapłaciłem zaledwie 699 złotych. Gdyby nie taka promocja, na pewno bym nie rozważał zakupu. Sęk w tym, że sprzęt ma być mi dostarczony dopiero pod koniec października. Dwa miesiące czekania, mentalnego przygotowania na korzystanie z konsoli po 15 latach z pecetami.

Od tego czasu zacząłem więcej czytać o konsolach, dyskutować w grupach na Facebooku… I w ten sposób odnalazło mnie Sony (a właściwie Sony Computer Entertainment Polska). Napisali do mnie z propozycją udostępnienia konsoli PlayStation 4 do testów. Nie umiem odmawiać, zwłaszcza kobietom, wobec czego po paru dniach moje mieszkanie odwiedził kurier z pudełkiem z konsolą i paroma grami. Nie było wśród nich chyba najważniejszej dla mnie – FIFA 15, zatem postanowiłem na poczet testów zainwestować i kupić sobie sam.

Nie mam w domu telewizora, a jedynie monitor o przekątnej ekranu 25 cali. Czyli w sumie spoko. Problem w tym, że monitor nie dysponuje głośnikami ani wejściem HDMI, które jest wymogiem przy konsoli Sony. Na szczęście są odpowiednie przejściówki, ale jest z tym trochę zabawy. I tutaj na pierwszy plan rzuca się jedna, dla mnie kluczowa przewaga Plejstacji nad Ikspudłem – pad Sony jest wyposażony w gniazdo mini jack, które pozwala podpiąć dowolne słuchawki lub zestaw głośnikowy. Zmienia to niestety bezprzewodowy pad w przewodowy, ale lepsze to niż brak dźwięku. I można grać nie budząc współlokatorki. ;)

DualShock 4

Właśnie, pad. Kluczowa sprawa. Pady z poprzednich odsłon PlayStation wybitnie mi nie leżały w dłoniach. Mam wielkie łapy i kontrolery od Sony po prostu były niewygodne. Dlatego cieszyłem się na myśl o nadchodzącym Xboxie, którym bawiłem się już parę razy i jego pad robił na mnie ogromnie pozytywne wrażenie.

IMG_20141009_225334

Okazało się jednak, że DualShock 4 jest znacznie lepszy od swych poprzedników. Musiałem grać sześć godzin, by łapy poważnie się zmęczyły. Byłem tym pozytywnie zaskoczony. Nie jest tak świetny jak pad z Xbox One, ale dodać też trzeba, że jeszcze nie trzymałem go w łapach dłużej niż godzinę.

Dodatkowo, pad jest wyposażony w panel dotykowy. Początkowo na myśl o tym pukałem się w czoło, ale okazało się, że może mieć on praktyczne zastosowanie. Co prawda, wciąż niewiele gier wykorzystuje jego możliwości, ale bardzo przydaje się we wprowadzaniu tekstu na klawiaturze ekranowej.

IMG_20141009_225349

Możliwości sprzętowe

By okiełznać moc konsoli dostałem kilka gier oraz subskrypcję PSN Plus. Założenie konta w PSN trwało w sumie jakiś kwadrans, od razu miałem dostęp do szerokiej gamy możliwości sieciowych konsoli. Dla mnie najważniejsza była gra po sieci ze znajomymi. W Fifę oczywiście. Właśnie, to Fifę głównie męczyłem przez ostatni tydzień. W gry piłkarskie gram do piętnastu lat, z czego od siedmiu na padzie, więc to gra, która sprawiała mi najmniej problemów. Totalnie nie umiem grać w strzelanki na padzie, zatem odpalanie tego typu gier nadal wiąże się z drobnym elementem frustracji.

W przeciwieństwie do Xboxa, system operacyjny rządzący konsolą Sony podkreśla bardzo nacisk na granie – w końcu jest to sprzęt dla graczy (#4ThePlayers!). To one w ekranie głównym są na pierwszym planie, zaś przeglądarki i inne funkcje są jedynie dodatkiem. Sam system jest intuicyjny i ja, typowy pecetowiec nie miałem problemów z odnalezieniem się w meandrach interfejsu.

To w grach wychodzi cała moc urządzenia, które jeszcze nie zostało w pełni poskromione przez deweloperów – konsola ma ledwie rok, więc swój najlepszy okres PlayStation 4 ma dopiero przed sobą. Póki co wszystkie gry wyglądają bardzo dobrze, ale prawdziwie next-genowe tytuły dopiero pokażą możliwości drzemiące w smukłej, czarnej skrzynce.

IMG_20141009_225716

Gry

Dla mnie najistotniejsza była Fifa 15, dlatego nie wahałem się przed zakupem tej gry w sklepie. Choć ceny gier na konsole nadal mnie przerażają. Jednak po dekadzie spędzonej z serią Pro Evolution Soccer uznałem, że to najwyższy czas by powrócić do piłki od EA Sports – to w nią grają niemal wszyscy. Sama gra jest piękna, płynna, ze świetnie odwzorowaną fizyką gry, choć nie brakuje jej kilku błędów wieku młodzieńczego – je mają wyeliminować patche. Wydaje mi się jednak, choć może to tylko złudne wrażenie, że odsłona na Xbox One wyglądała nieco lepiej. To, co mnie uwiodło to prostota łączenia się z innymi graczami po sieci.

Drugim istotnym tytułem był dla mnie The Last of Us w wersji Remastered. Kocham post-apokaliptyczne klimaty, toteż zacierałem sobie na nią ręce. Co prawda, co chwilę musiałem zerkać na pada by ogarnąć klawiszologię na padzie i uczyć się sterowania, co nieco psuło zabawę, ale hej – w końcu muszę się tego nauczyć! Sama gra wkręciła mnie mocno do momentu, w którym nie okazało się, że trzeba walczyć z zombie. Nie spodziewałem się ich w tej grze. A brak umiejętności gry na padzie i walki z tymi istotami nieco mnie zniechęcił. Niemniej – kiedyś dokończę.

IMG_20141009_225428

W tym tygodniu swoją premierę miała topowa samochodówka na PS4  – DriveClub. Dostałem ją do zabawy, choć uznałem, że przecież nie zdążę, bo mam inne gry jeszcze! No, ale jak już przyszła to głupio było nie odpalić! Z DriveClub mam jeden problem. Wygląda pięknie. Jednak, chociaż wypadłem z growego obiegu, wydaje mi się, że bardzo podobnie wygląda wiele samochodówek od paru lat – choćby GRID. Owszem, jest bardziej szczegółowa i jakby lepsza, jednak brakowało mi nieco „next-genowości”. Wszak to szlagierowy tytuł na tę konsolę. Niemniej jednak, jeździ się super, zaś gra pięknie wykorzystuje silniczki wibracji w padzie. Jazda po kostce brukowej – <3.

Zdążyłem też odpalić InFamous: First Light. Nic o tej grze wcześniej nie słyszałem, oprócz zachwytów kilku osób, toteż nie wiedziałem czego się spodziewać. Dlatego też ta gra mnie uwiodła i wciągnęła na kilka godzin (po czym zacząłem łupać w Fifę) i oprócz ładnej grafiki dysponuje otwartym światem (Seattle!) i ciekawą historią. Tylko znowu – nie potrafię z niej nadal cieszyć się w pełni, ponieważ sterowanie padem sprawia mi jeszcze trochę problemów. Kwestia wprawy.

Do odpalenia mam jeszcze Killzone i Metro 2033, może zdążę nimi pobawić się choć kilka chwil. Choć i tak połowę pozostałego mi z konsolą czasu spędzę na boiskach piłkarskich w Fifie.

Podsumowanie

No dobra, tydzień to niewiele czasu by okiełznać pełnię możliwości tej zabawki, jednak mam już całkiem dużo godzin za sobą. Spałem po cztery godziny na dobę męcząc kolejne mecze, kilometry, zbierając neony i kryjąc się przed zombiakami.

Niebawem rozstanę się z PlayStation 4 i będę za nią tęsknić. Czy me łzy otrze za parę tygodni Xbox One? Zobaczymy. Jednak już teraz widzę kilka punktów, w których konsola Sony ma u mnie przewagę nad sprzętem Microsoftu.

Mini-jack w padzie. W moim przypadku, kiedy nie mam telewizora, a jedynie monitor, jest to prawdziwy killer-feature. Telewizora zapewne szybko się nie doczekam, ale dzięki temu prostemu manewrowi mogę się cieszyć dźwiękiem w grach. Piękne.

Znajomi. Jakoś nigdy nie byłem graczem stadnym. Wolałem kampanie single player nad multi. Jednak Fifa ze znajomymi zawsze spoko. A w PlayStation Network mam wielu znajomych. Niestety, niewielu kolegów ma Xboxa, większość wybrała konsolę Sony, dlatego mając PS4 będę miał więcej rywali do pokonania. A potem też w innych grach.

Pudełko. Sama konsola jest piękna i praktyczna, można ją postawić pionowo, dzięki czemu oszczędzam sporo miejsca na biurku lub stoliku. O ile PS3 uważam za dziwoląga porównywalnego do Fiata Multipli, o tyle najnowsza konsola Sony mi się podoba bardziej niż Xbox One.

Niebawem konsolę odbierze ode mnie kurier i będę czekać na kolejnego z Xboxem. Od kiedy obcowałem z PlayStation 4 zacząłem się zastanawiać nad tym co wówczas zrobię. Skoro udało mi się zakupić w atrakcyjnej cenie, mogę od razu sprzedać i kupić PS4. Jednak pewnie i konsolę Microsoftu wystawię na tygodniową próbę. Ale najpierw będę musiał ogarnąć jakieś przejściówki do podłączenia dźwięku… Wszystko wyjaśni się zapewne na miesiąc.

 

Tekst nie jest sponsorowany, ale jest wyrazem mojej duszy gracza i wdzięczności dla Sony Computer Entertainment Polska. :)