Szybsze ładowanie telefonów nie rozwiązuje problemów

Mówi się, że technologia dziś rozwija się szybciej niż kiedykolwiek w historii ludzkości. Cóż, bardzo prawdopodobne, lecz nie dotyczy to chyba smartfonów.

Już trzy lata temu pisałem na blogu, że następnym krokiem milowym w rozwoju technologii telefonów będzie nowa generacja baterii. Nic takiego się nie wydarzyło. Zamiast tego mamy wiele innych udogodnień, które może i są przydatne, ale to nadal nie to, na co czekamy.

W ostatnie trzy lata otrzymaliśmy:

  • możliwość odblokowania telefonu odciskiem palca
  • nagrywanie filmów Ultra HD / slowmotion / inne bajery, które sprawiają, że nie wstyd nagrywać filmy telefonem
  • technologie bezprzewodowe – możemy telefonem płacić, ładować jego baterię bez kabla
  • wygięte ekrany – tutaj przoduje Samsung ze swoją linią Edge (testowałem Note Edge oraz S6 Edge+)
  • wirtualną rzeczywistość, czyli wszelkiego rodzaju okulary VR wykorzystujące smartfony
  • wodoodporność – to też jest w sumie fajne

Baterie w telefonach są również coraz większe, systemy operacyjne potrafią coraz lepiej zarządzać energią smartfonu, oferują tryby niskiego oszczędzania energii i inne ciekawe rozwiązania, które wydłużają czas potrzebny do kolejnego ładowania… Ale robią to jedynie o kilka godzin. Błyskawiczne ładowanie trwa nadal znacznie ponad godzinę. Są to jedynie półśrodki.

Bo po co ludziom telefony z baterią żyjącą kilka dni bez ładowania? Na wyjazdy w miejsca odcięte od prądu, z dala od cywilizacji, lub kiedy dostęp do gniazdka jest ograniczony. Jadę sobie na festiwal, nocuję na polu namiotowym i zamiast naładować telefon w godzinę wolałbym nie robić tego w ogóle – z telefonem mającym baterię wykonaną w nowej technologii. Szybkie ładowanie nie rozwiązuje problemu, jedynie go minimalizuje.

Ale nie chcę narzekać, bo dobrze, że chociaż coś się dzieje w dobrym kierunku. Poza tym nie jestem inżynierem, nie rozwijam technologii i nie mogę zaproponować lepszego rozwiązania. Mam mimo wszystko nadzieję, za trzy lata nie będę musiał pisać podobnego tekstu, a prawdziwy przełom w kwestii akumlatorów w telefonach będzie już za nami. I uwolnimy się od gniazdek, powerbanków i kabli.