Troylista #77: myszy wracają

Dawno nie było tutaj mojej listy. Czas to zmienić. To już ponad cztery miesiące od poprzednich poleceń, dlatego dzisiaj będzie ich więcej.

W ostatnim czasie dominuje u mnie muzyka elektroniczna, zaś z innych klimatów słucham raczej starych, ukochanych wykonawców. Zamknąłem się nieco w swojej bańce muzycznej i ciężko było mi sięgnąć poza nią. Ostatnią nadzieją na pokochanie czegoś nowego z innych klimatów miała być pierwsza od wielu lat płyta ukochanego Modest Mouse. Damn, nawet przespałem jej premierę. No ale w ten weekend się w nią wsłuchałem i… Umieściłem aż trzy utwory na dzisiejszej liście.

Ostatnie miesiące, z tygodnie zwłaszcza, minęły mi w dźwiękach Clarka, którego koncert zobaczyłem po wielu latach oczekiwań w ostatni piątek. Majstersztyk. Nie byłbym sobą, gdybym jego muzyki nie dodał do dzisiejszej listy. Youandewan to z kolei jedno z moich odkryć tegorocznych, przyjemna, strawna elektronika, do której nawet nóżką da się potupać.

Jest też Kiasmos, którym ostatnio zdołałem się zauroczyć. Jak to jest, że wcześniej nie potrafiłem docenić tych dźwięków? Ostatnie dwa utwory w dzisiejszym notowaniu nie znalazły się przypadkiem. Kilka dni temu z dwoma przyjaciółmi siedziałem sobie na piwie, gdzie leciała fajna muzyka. Aż nagle z głośników popłynęły dźwięki, które znam doskonale, słuchałem wielokrotnie, lecz… Nie mogłem sobie za nic przypomnieć nazw wykonawców. W domu pół godziny grzebałem w Spotify i nic, dziura w głowie. Zasnąć nie mogłem. Obudziłem się z tymi dźwiękami w głowie. Dalej nic. Dotarłem do biura, robię kawę, wciąż się zastanawiam co to mogło być. Biorę łyka kawy i… Toż to Pantha du Prince oraz Modeselektor!

No to miłego tygodnia. :)