Troylista #95: bezsenność w Płocku

Udało nam się wrócić z Audioriver w Płocku, by opublikować nowe zestawienie muzyczne. Przygotowane zostało jeszcze przed wyjazdem, ale w trakcie festiwalu uzupełnione. A dziś mamy bardzo dużo nowości.

Zaczynamy nowościami od Dusky’ego i Mike’a Dehnerta, a za nimi motyw przewodni kilkunastu ostatnich dni, czyli trwający ponad kwadrans „Time” od Pachanga Boys. Nie jest to nowość, ale tej klasyki jeszcze na Troylistach nie było. By zwolnić nieco BPM mamy wydany przed paroma tygodniami singiel od Martina Eyerera.

„Pressure” Pete’a Sabo to kandydat na hit lata, gdyż pojawia się na wielu setach, czy to w warszawskich klubach czy na płockiej plaży. Podobnie „Labrador” od Terranovy. Po dużej fali krytyki powraca również litewski producent Ten Walls. Aczkolwiek „Sparta” nie pomoże mu zapewne zmyć plamy na wizerunku wskutek jego niedawnych homofobicznych komentarzy.

Swoich remiksów doczekał się kolejny singiel Royksopp, czyli „I Had This Thing”. Najlepszy zdecydowanie w wykonaniu Jorisa Voorna. Wydaje się, że album szwedzkiego duetu jest wdzięcznym tematem do miksów, przecież wcześniej piękną interpretację „Sordid Affair” przygotował Maceo Plex. Tiga i Boys Noize również wydali zestaw remiksów utworu „100”, a do zestawienia trafia wykonanie Shaded.

Nieco mroczniej robi się na sam koniec. Na początek zeszłoroczne dzieło hiszpańskiego producenta Jose Pouj. Odkryte przypadkiem na Spotify, ale od razu podbił me uszy. Pozostając na południu Europy, z Włoch napłynęły do nas nowości od Giorgio Gigliego. Nowości bardzo wysokiej jakości zresztą. W piątek rano nowe utwory wydała również grająca dwa dni później w Płocku Anja Schneider (była w niedawnym zestawieniu).

A na sam koniec zostawiłem moje odkrycie z Audioriver, utwór, który przewinął się w co najmniej czterech setach (choćby u Bena Klocka i Rodhada). Zresztą to także nowość, która swoją premierę miała zaledwie dwa tygodnie temu – Bjarki. „I wanna go bang” będzie dla mnie hymnem tej edycji.

A teraz idę odsypiać. Czołem!