W szaleństwie Thoma jest metoda

To ciekawe, bo niemal rok temu poruszałem niemal ten sam temat, a bohaterem tekstu był ten sam człowiek – Thom Yorke. Twierdziłem, że jeden z wybitniejszych artystów się myli. Teraz on udowodnił mnie, że to ja byłem w błędzie.

Sprawa jest taka: obecnie streaming muzyki w postaci serwisów typu Spotify, Deezer czy Wimp jest podstawowym źródłem muzyki dla wielu osób mojego pokroju – młodych połączonych z Internetem. Ja bez Spotify nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Nieco inaczej widzi to jeden z największych muzyków naszych czasów, lider formacji Radiohead, Thom Yorke.

Rebel Yorke

Rok temu, nie po raz pierwszy zresztą, krytycznie wypowiadał się on o serwisach strumieniujących muzykę, które odbierają cały zarobek muzykom. Oczywiście, przekazują one lwią część opłat od użytkowników właścicielom praw autorskich (czyli studiom lub muzykom bezpośrednio), ale dla Thoma to były, podobno, grosze. Postanowił on więc wycofać swoją muzykę z tego typu serwisów. Dlatego na Spotify nie mogę słuchać sobie solowych płyt Thoma Yorke’a, projektu Atoms for Peace czy (to już najdziwniejsze) albumu „In Rainbows” od Radiohead.

Rok temu zarzucałem mu więc (mimo, że go podziwiam i kocham jako muzyka), że jest staroświecki, nie potrafi się dostosować do współczesnych realiów i utrudnia mi obcowanie z jego twórczością. Wszystko jednak wskazuje na to, że nie miałem racji. Yorke wygrał. Dlaczego?

Kupuj legalnie na torrentach!

We wrześniu Brytyjczyk wydał swój drugi solowy album „Tomorrow’s Modern Boxes”. Nie byłby sobą, gdyby nie spróbował nowego sposobu dystrybucji, a postawił na BitTorrent Bundle, w którym każdy twórca może udostępnić za dowolną opłatę swoje dzieła. Yorke nowy album wycenił na 6 dolarów. Ja, jako oddany fan, nie miałem problemu z tym, by zapłacić tę skromną kwotę, mimo, że wolałbym po prostu odnaleźć album na Spotify.

Wczoraj BitTorrent podsumował swój projekt Bundle, a wieści dotyczące premiery płyty Yorke’a mogą dać każdemu do myślenia. Z tego sposobu dystrybucji skorzystało 4,4 miliona osób. W raporcie BT podaje, że 90% środków trafia bezpośrednio na konto artysty. Wynika więc z tego, że lider Radiohead zarobił na tej akcji ponad 20 milionów dolarów, czyli pieniądze, których od Spotify i innych serwisów by nigdy nie ujrzał.

Thom, przyznaję Ci – masz rację. Ale tylko w kwestii pieniędzy.

A co z użytkownikami? Fanów masz oddanych i masz ich wielu, dlatego byli skorzy Ci zapłacić tych kilka dolarów. Ale co z ich przyzwyczajeniami? Co z trendami pokazującymi, że strumieniowanie to rosnący rynek. Ja zakupione od Ciebie pliki trzymam na komputerze, ale nie odtworzę ich na telefonie, gdzie używam wyłącznie Spotify. Być może dla Ciebie kasa jest już ważniejsza niż fani?

Nowa płyta Radiohead

Gratuluję Ci zarobionych pieniędzy, zasłużona nagroda za naprawdę świetny album (umieściłem go w swoim topie 2014), ale musisz zadać sobie pytanie: czy nie warto wyjść na przeciw fanom? Sprzedanie 4,4 miliona kopii to sporo, ale stać Cię na sporo więcej. Może dzięki Spotify dotarłbyś znacznie szerzej z nowym albumem?

Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony kocham Thoma, jego muzykę i cieszę się z jego sukcesu, ale z drugiej chciałbym mieć możliwość bezproblemowego słuchania najnowszej płyty gdziekolwiek jestem. Jedno mnie zastanawia. Yorke właśnie dołączył do swoich kolegów z Radiohead w studio i powstaje kolejny album najważniejszego zespołu mojego życia. Jaki będzie jego model dystrybucji? Okaże się w tym roku.

photo credit: laviddichterman via photopin cc