Konkurs z okazji naszej rocznicy

Ten rok zleciał jak z bicza strzelił. Czyli szybko. Poświęciłem na granie setki godzin, a i tak ukończyłem zbyt mało tytułów niż bym chciał. Dziś podsumuję w paru zdaniach moją decyzję o zakupie PlayStation 4 po dwunastu miesiącach.

Lada moment najnowsza konsola Sony świętować będzie drugie urodziny. I o ile rok temu jeszcze wiele osób podkreślało, że na PlayStation 4 nie ma zbyt wielu ciekawych gier, tak teraz chyba nikt nie ma prawa narzekać. Wówczas można było określać to urządzenie mianem „next-gen”, lecz w tej chwili to już po prostu obecna generacja. Zwłaszcza, że i sama konsola znacznie się rozwinęła. No ok, nie sprzęt, ale system operacyjny.

Kolejne aktualizacje przynosiły większe i mniejsze zmiany, jak choćby sterowanie głosem, SharePlay, tworzenie grup znajomych, aplikacja Spotify czy własny serial „Powers” o superbohaterach. Co jednak równie istotne, to nie koniec rozwijania tej platformy. Coraz częściej i mocniej mówi się o PlayStation VR, który jest obecnie prototypem, ale już można się nim bawić przy wielu okazjach (na przykład niedawne Warsaw Games Week) i powstają już pierwsze gry z myślą o wirtualnej rzeczywistości.

To wszystko sprawia, że nieco inaczej postrzegam konsole niż dawniej, będąc zagorzałym pecetowcem. Bo to przecież komputery można było sobie regularnie tuningować, zmieniając podzespoły, zaś konsole miały być zakupem, który bez zmian przetrwa kilka lat. Jednak to nie sama konsola jest tu istotna, a jej ekosystem i system operacyjny, a te podlegają ciągłemu rozwojowi.

Najwięcej, bo chyba połowę czasu, grałem… W Fifę. To chyba nie powinno nikogo dziwić, bo często zdarza mi się zagrać choćby jeden mecz dziennie, tuż przed snem. Zwłaszcza w bardziej pracowitych momentach ostatnich miesięcy tak się zdarzało – potrafiłem przez miesiąc nie ruszyć innych tytułów.

 

Pięć miesięcy zajęło mi przejście Wiedźmina. Ta gra jest zbyt piękna i zbyt długa, by „połykać” ją jak Fifę – w pół godziny dziennie. Nie, ona wymaga większej uwagi, a na tę nie zawsze mogę sobie pozwolić. Polską produkcję ukończyłem w trzy podejścia. Tuż po premierze, w sierpniu, kiedy kontuzja sprawiła, że niewiele ruszałem się z domu, oraz niedawno, kiedy do powrotu do gry zachęcił mnie testowany telewizor.

Poza tym udało mi się ukończyć: GTA V, Batman: Arkham Knight oraz Call of Duty: Ghosts. W sumie mało, jak na cały rok grania, nie? Za to zbyt wiele gier rozpoczynałem i nawet nie kończyłem. W najbliższym czasie planuję to nadrobić. Zacznę od Watch Dogs, Uncharted, potem zeszłoroczny Assasin’s Creed, Far Cry 4, The Order, Driveclub… Cholera, ktoś serio mówił, że gier na PS4 jest mało?! Ich jest za wiele! A przecież zaraz nowy Fallout, nowy Need For Speed.

Jest jeszcze jedna gra, do której przygotowuję się psychicznie, a koledzy, którzy już ją dawno ukończyli nie chcą ze mną rozmawiać, bo ona jeszcze przede mną. The Last Of Us. I tak jak uwielbiam zombiaki oglądać i czytać o nich, tak walka z nimi nieco przerasta moją psychikę. Dodajmy do tego bardzo mocną fabułę i… No, muszę chyba jeszcze dojrzeć do zagrania w nią. Moje pierwsze podejście, zanim jeszcze kupiłem własną konsolę, kończyło się rychłą śmiercią – nie umiałem sterować padem. Wierzę, że wkrótce będę mógł się jej poświęcić w całości.

Osobny artykuł niedawno poświęciłem grom z poprzednich generacji, które doczekały się swoich wersji Remastered. Niebawem przecież ukaże się Heavy Rain i pewnie kilka kolejnych szlagierowych tytułów z PlayStation poprzednich generacji.

Kiedyś byłem zagorzałym pecetowcem i nie wyobrażałem sobie posiadania konsoli. Nawet pisałem o tym dwa lata temu. Człowiek jednak dojrzewa i cóż, zmieniają mu się priorytety. Szkoda mi czasu na zabawę w ustawienia grafiki, by osiągnąć piękny obraz przy odpowiedniej liczbie klatek na sekundę. Kiedyś potrafiłem składać komputer pod premierę Half-Life 2, kilka lat później oszczędzać na kartę graficzną, która podoła pierwszemu Crysisowi. Dziś jestem już, hehe, stary, nie mam czasu na takie zabawy. Mam konsolę i mam spokój. Tylko jednego mi brakuje – czasu, by przejść wszystkie gry. A pomyśleć, że to wszystko jest efektem splotu nieoczekiwanych wydarzeń

KONKURS

PSPLUS_logo

A z okazji mojej pierwszej rocznicy z PlayStation 4 mam dla was krótki konkurs, w którym wygrać możecie trzy subskrypcje PlayStation Plus na trzy miesiące, czyli dostęp do rozgrywek multiplayer, darmowych gier oraz serialu „Powers” (polecam!). Jak wygrać? Napisz w komentarzu pod tym tekstem odpowiedź na pytanie: jaką grę najbardziej przypomina Twoje życie? Moje na przykład Fifę. Chyba… Konkurs rozpoczyna się wraz z publikacją tego tekstu, a kończy 10 listopada o godzinie 23:59. Wszystkie zgłoszenia przeanalizuję wraz z ekipą PlayStation Polska i wyłonimy autorów najciekawszych zgłoszeń 12 listopada.