Update #11: nie ma fal (pandemii)

Po krótkim „urlopie” wracam z kolejną odsłoną serii Update, w której podrzucam sporo ciekawych treści.

Wracam właśnie pociągiem z Trójmiasta do Warszawy, po 10 dniach z dala od stolicy (ok, wróciłem na pół godziny zagłosować w wyborach). Poza drużyną konduktorską jestem bodaj jedyną osobą w całym pociągu, która nosi maskę. Połowa osób w moim przedziale to osoby starsze. Imprezy, wesela, knajpy, miejsca publiczne – wypełnione ludźmi. Wakacje w pełni. Polska w pełni. Zasady są, ale nikt ich nie przestrzega.

Pandemii nie ma, można by uznać. Mało kto już o niej pamięta. Mam wrażenie, że jestem ostatnią ostrożną osobą w moim otoczeniu. A sam nie jestem idealny i mam na sumieniu parę grzechów – wyjścia do knajp w trakcie krótkiego urlopu były liczne. To był mój pierwszy wyjazd z Warszawy od lutego i dopiero teraz widzę jak wielka jest skala ignorancji tego problemu. A przecież mamy wciąż doniesienia o ogniskach zachorowań na weselach, imprezach. Mamy wręcz szokujące przyrosty w USA, znacznie większe niż te z marca czy kwietnia, kiedy mieliśmy lockdown.

Oswoiliśmy się jako społeczeństwo z tym, że część ludzi zabijemy. I w zdecydowanej większości nie mamy z tym problemu. Ja nadal mam.

A poza tym, urlop był też dla mnie ciekawym doświadczeniem i polem do obserwacji. Pierwszy wyjazd na dłużej w momencie, kiedy moja firma prężnie się rozwija. Nie było więc mowy o klasycznym urlopie, Internet był mi niezbędny, by chociaż godzinę czy dwie dziennie poświęcić na najpilniejsze sprawy. Miałem nadzieję, że w trakcie pobytu na Kaszubach, blisko natury, a daleko Internetu tak właśnie będę sobie funkcjonował: trochę pracy, a następnie wyłącznie odpoczynek. Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna – kiepski zasięg Internetu na głębokiej wsi, nad jeziorem, na skraju lasu sprawiał, że zamiast godziny pracowałem większość dnia próbując wysłać jeden większy załącznik do klienta. Lekka frustracja, owszem, ale też próbowałem się za mocno tym nie przejmować. Od tego nie zależą losy świata. Najwyżej klient dostanie załącznik kolejnego dnia. Trudno.

Kiedy już się z tym oswoiłem starałem się korzystać z obcowania z naturą. Nie nastawiałem budzika. Jadłem zapiekankę i gofry. Moczyłem nogi w jeziorze. Obserwowałem trzaskający w ognisku ogień, szukając jakichś wzorów jego zachowania (nie znalazłem), podziwiałem świetliki, nasłuchiwałem wiatru oraz deszczu. Próbowałem wyostrzać zmysły, ale gdzieś w głowie ciągle przewijały mi się Excele, przeprowadzałem symulacje negocjacji z klientami, szukałem nowych tematów do działania i pól do usprawnień. I nie narzekam wcale, spodziewałem się tego, że w obecnej sytuacji nie będzie mnie stać na prawdziwy urlop i odcięcie od pracy. I tak wypocząłem, spędziłem dużo dobrego czasu z bliskimi, odespałem. 

Czas wrócić do gry. Od razu wskakuję na maksymalne obroty. Ale najpierw, kilka ciekawych materiałów, które w trakcie ostatnich dwóch tygodni przeczytałem. Niestety, było tego mniej niż sobie obiecywałem przed urlopem.

Ale i tak cieszę się na powrót do pełnowymiarowej pracy, bo to oznacza, że premiera mojego nadchodzącego projektu jest już bardzo blisko. Wystarczy dopiąć kilka elementów i ruszam. Boję się, lekko stresuję, ale przede wszystkim – nie mogę doczekać. Jednocześnie, pozwolę sobie przypomnieć o tym, że osoby zapisane na mój newsletter będą miały jako pierwsze dostęp do premiery:

POPKULTURA

W połowie lipca spodziewaliśmy się otwarcia kin w USA, co sprawi, że i światowy rynek filmowy zacznie odżywać. Wszystko wskazuje, że nic z tego nie będzie. Lawinowy wzrost zachorowań na COVID-19 w USA sprawia, że można spodziewać się kolejnych przesunięć premier największych hitów, które mają symbolicznie wznowić działanie przemysłu filmowego: „Mulan” oraz „Tenet”. Jeden z wybitniejszych analityków rynku spodziewa się, że otwarcie nastąpi najwcześniej we wrześniu. Możemy podziękować pandemicznym ignorantom w USA.

SPORT

Real Madryt zasłużenie zdobył mistrzostwo Hiszpanii i zdetronizował moją ukochaną Barcelonę. Klub, który pogrąża się w coraz większym chaosie i bez zażenowania zmierza w epokę wieków ciemnych w swojej historii. Klub jest tak beznadziejnie prowadzony i zarządzany, że we wczorajszym, ostatnim, meczu ligowego sezonu na ławce rezerwowych znalazło się zaledwie pięciu zawodników (przepisy pozwalają na aż dwunastu zmienników na ławce w okresie pandemii), z czego dwaj to bramkarze. Nie mam już wielkich oczekiwań wobec tej drużyny. Po dekadzie sukcesów przyjdzie zapewne dekada frustracji, porażek i westchnień do minionej epoki. Jestem na to gotowy, dokładnie w takim samym okresie zaczynałem tej drużynie kibicować. :)

POLSKA

Nie wiem czemu polski rząd tak mocno prze do inwestycji w Centralny Port Komunikacyjny. Mam wrażenie, że jeśli chcemy uratować ziemię przed katastrofą klimatyczną to musimy latać zdecydowanie rzadziej niż obecnie, a zatem tak wielka inwestycja jest czymś głupim. 

Marzysz o domku pod miastem? A może ktoś Ci ukradł marzenia i wcale o domku nie marzysz? Świetnie temat złudnych marzeń o własnym domu opisała u siebie Pieing. 

Trochę po czasie (trzy miesiące po publikacji) przeczytałem świetny wywiad o możliwych konsekwencjach i wpływie pandemii na konsumpcjonizm. Jeszcze ciekawiej się to czyta właśnie po tych trzech miesiącach, kiedy cały świat w zasadzie chyba już wrócił do swojej hiperkonsumpcyjnej formy. A przed nami wiele wyzwań, choćby w kwestii nadchodzącej katastrofy klimatycznej i produkcji dwutlenku węgla. Czy skoro pandemia nas niczego nie nauczyła to już nic nie nauczy?

Również nieco już zdezaktualizowany, ale wciąż ciekawy wywiad u Artura Kurasińskiego wokół aplikacji do śledzenia kontaktów w związku z pandemią.

A skoro już o aplikacjach, to trzeba też zacząć myśleć o nowych podatkach od telefonów, które służą nam do słuchania muzyki i oglądania filmów. Nie mamy dzięki temu tak wielkiego problemu piractwa jak dawniej, ale wciąż rynek działa na szkodę artystów i twórców.

ŚWIAT

Czekacie na drugą falę pandemii? A może na moment aż minie pierwsza fala? „Fala” to całkiem fajne określenie, ale zdaje się, że nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją i należy skończyć z gadaniem o „falach”.

Wiecie kiedy ludzkość osiągnie szczyt swojej liczebności? W 2064 roku. Potem zacznie się depopulacja, trochę jak w filmie „Ludzkie Dzieci”. Tak przynajmniej przewidują najnowsze symulacje. I wiele krajów do końca XXI wieku będzie miało ledwie połowę ludności w porównaniu do stanu na dzisiaj. Jak dobrze, że najpewniej tego nie dożyję.

W Polsce mamy Grażyny, Karyny, a w USA coraz głośniej mówi się o roszczeniowych, uprzywilejowanych Karen, umacniających systemowy rasizm. Ale przede wszystkim – mamy w tym roku w USA wybory prezydenckie i pandemię.

BIZNES

Świat coraz mocniej przejmuje się rolą wielkich korporacji technologicznych i ich wpływem na ludzkość. Fakt Company nazywa wręcz Marka Zuckerberga największym oligarchą w historii ludzkości. Od wielu miesięcy to Twitter jako ostatnia z sieci społecznościowych chciał zachować mocną niezależność, czym denerwował nawet Donalda Trumpa, kiedy jego kłamliwe publikacje serwis oznaczał jako fake newsy. Pewnie dlatego Trump pragnie zaatakować tę niezależność.

Niestety, dla wielu firm, w tym także dla Facebooka, wciąż będą funkcjonować raje podatkowe w Unii Europejskiej. Komisja Europejska mocno walczyła z Apple, które otrzymało od Irlandii ulgi podatkowe w wysokości 13 miliardów euro. Niestety, spór zakończył się zwycięstwem Apple i Irlandii. Walka z korporacjami i unikaniem przez nie podatków będzie wielkim polem walki w Europie. Może być czymś, co scali coraz mocniej podzieloną Europę.

YOUTUBE

Prawdopodobnie najlepsza rzecz na światowym YouTube w ostatnim tygodniu:

A w mojej głowie od 10 dni wciąż ten utwór. Pierwszy raz tak mocno przepadłem w muzyce Taco.

Jeszcze przed wyborami na kanale Imponderabilia ukazał się wywiad Karola Paciorka z Andrzejem Dudą. Moim zdaniem – wypadł bardzo dobrze. Dla siebie i swojego elektoratu. Ba, sprawiał wrażenie tak dobrego i otwartego, że pewnie nawet kilku nieprzekonanych do siebie wyborców mógł przekonać.

Mówiłem już chyba, że nie ma Update bez filmu tego gościa:

To kiedy kolejna pandemia?

YouTube to ciężki biznes. Mówi o tym Maciek Dąbrowski.

Po cichu podkochuję się w nowej gwieździe amerykańskiej lewicy, Alexandrii Ocasio-Cortez, w skrócie AOC. Patrzcie jaka wspaniała:

I to tyle na dziś, koniec wakacji, czas na miesiąc wytężonej pracy, a następnie… Kolejny urlop. :)

Dobrego tygodnia!

Partnerzy Troyanna