Jaki jest iPhone 6 plus? [test]

Długo głowiłem się nad koniecznością spisania moich wrażeń z używania iPhone’a 6 plus. Wszak, jego premiera miała miejsce ponad cztery miesiące temu, napisano o nim wszystko, zanim zdążyłem go kupić dwa miesiące temu.

Ale co zrobić, wielu czytelników się do mnie zgłaszało po opinie, wielu pytało wprost: „kiedy recenzja?” Odpowiadam: właśnie teraz. Słowem wstępu muszę wyjaśnić, że telefonów Apple używam od sześciu lat, w pełni świadom ich wad.

Pierwszego iPhone’a 3G kupiłem w 2008 roku, za pieniądze oszczędzone w pracy w restauracji. Małe, plastikowe, ale… Szokująco uzależniające. To były czasy, kiedy Apple w kategorii smartfonów nie miał konkurencji, mimo, że hejterzy próbowali udowodnić, że jest inaczej. Niestety, podobne urządzenia nie były smartfonami, a telefonami z dotykowym ekranem. Do „smart” było im szalenie daleko.

IMG_20150126_221819

Siódma generacja telefonu, który zmienił świat

Inaczej sytuacja ma się dziś, kiedy oferta smartfonów (czyli w zasadzie już po prostu telefonów) jest zróżnicowana i każdy znajdzie coś dla siebie. Jest różnorodny Android, za którym nie przepadam, ale doceniam jego otwartość i różnorodność. Jest Windows (już niebawem bez Phone), który towarzyszył mi przez większość 2014 roku. System Microsoftu,  mimo wielu niedociągnięć i braku (wciąż) wielu aplikacji, jest świetnym systemem. Ale nie dla mnie.

W 2010 roku nadeszła pora zakupu iPhone’a 4, który towarzyszy mi do dziś. To nadal najlepszy telefon, jaki miałem i służył mi ponad 3,4 roku. Ba, zatrzymuję go sobie, by od wiosny uruchamiać na nim dwie aplikacje: Spotify i Endomondo. Jakoś z iPhone’m 6 plus nie chce mi się biegać…

Po flircie z innymi systemami przez poprzedni rok, wiedziałem, że nadszedł czas na powrót do iOS’a. Zwłaszcza w kontekście integracji tego systemu z OS X Yosemite. Pytanie brzmiało: czy będzie mnie na niego stać. Wszak, mimo wszystkich zalet, sprzęt Apple nadal jest bardzo drogi. A ja, szalony, postanowiłem nie iść na kompromisy: zakupić sobie model 6 plus w wersji ze 128 GB dysku (tyle co mój MacBook!). A to koszt niemal czterech i pół tysiąca złotych. Na szczęście, kilka dodatkowych zleceń, nieco oszczędzania i, o dziwo, się udało. Mijają już dwa miesiące od kiedy mi towarzyszy, a to chyba optymalny czas na spisanie jego recenzji.

IMG_20150126_222321

Gabaryty

Bardzo się ucieszyłem, kiedy Apple we wrześniu pokazało większy model swojego najważniejszego produktu. Zmartwił mnie jednak fakt, że jest on większy niż chciałem. Ekran o przekątnej 5,5 cala to naprawdę dużo. Ale z kolei, po przygodach z ekranami wielkości rzędu pięciu cali, wiedziałem również, że „zwykły” 6 będzie za mały (4,7 cala). Zanim kupiłem, odwiedziłem parę razy iSpota, potrzymałem plusa kolegi z pracy i liczyłem, że to mnie odwiedzie od zakupu. Przeliczyłem się.

Odbierając plusa w salonie Cortland już rozmiar pudełka zrobił na mnie niemałe wrażenie. Powiedzmy sobie szczerze: iPhone 6 plus jest za duży, jest nieporęczny i nie leży idealnie w dłoni. Takie są fakty. Nawet moje, duże i chwytne, dłonie ciężko sobie z nim radzą. Jednak ta wielkość ma też swoje plusy, które sprawiają, że wybieram mniejsze (choć właściwie –  „większe”) zło.

IMG_20150126_222427

iPhone 6 plus jest bardzo cienki, co niby wydaje się zaletą, lecz jeśli weźmiemy do ręki bezpośredniego konkurenta, Samsunga Galaxy Note 4, to widać, że ten zdecydowanie lepiej leży w dłoni. Również za sprawą grubości właśnie. Telefon Apple jest lżejszy i wykonany ze znacznie lepszych materiałów. Dlatego, mimo, że niepewnie się go trzyma, mamy poczucie obcowania z czymś znacznie lepszym.

W kwestii designu ciężko o werdykt – każdy ma swoją opinię. Moim zdaniem sam telefon jest ładny, jednak to chyba najbrzydszy iPhone, jaki dotąd wyszedł spod ręki sir Jony Ive’a. Całe szczęście kolor Space Grey nieco ratuje sytuację, bo złoty wygląda jak parodia samego siebie. Ale wiecie, nie dla wyglądu go kupowałem, ale dlatego, co kryje się…

W środku

Oczywiście, jak to w przypadku Apple, nie zajrzymy do wnętrza ich urządzeń. I dobrze, bo w zasadzie nie ma takiej potrzeby. Pod względem „bebechów” iPhone 6 plus jest niemal identyczny jak jego mniejszy brat. Dodatkową przestrzeń w jego wnętrzu wykorzystano na baterię. I to jest właśnie jedna z największych zalet tego telefonu. Co prawda, wciąż mam odruch (sześć lat przyzwyczajeń), by co noc podłączać go do ładowania, ale nie robię tego mając kilka procent baterii, a co najmniej 50. Często zdarza mi się wychodzić z pracy po 17 mając nadal 75% na pasku baterii.

IMG_20150126_222444

Dwa lata temu pisałem, że firma, która udoskonali telefony pod tym względem osiągnie wielki sukces. Co prawda, Apple nowej technologii nie wymyśliło, ale tak zoptymalizowali system operacyjny, że iPhone 6 plus nie będzie miał problemów z wytrzymaniem dwóch dni. Jadąc na Święta do Gdańska (niemal 6 godzin), niemal bez przerwy go używałem, zaś w trasie telefon przełączał się pomiędzy kolejnymi przekaźnikami sygnału, co zawsze mocno drenuje baterię. Ile procent zeszło? 24. Dla mnie to fenomenalny wynik.

Na tym właściwie mógłbym skończyć ten tekst, bo pod innymi względami telefon nie wyróżnia się od innych iPhone’ów – to przecież iOS jest najważniejszy. Jest jednak jeszcze kilka detali, które warto opisać.

IMG_20150126_222711

Aparat

Swego czasu czytałem na The Verge o tym, że plus ma najlepszy aparat wśród telefonów. Po używaniu rewelacyjnej pod tym względem Nokii Lumia 1020 jakoś nie chciało mi się w to wierzyć. Główna kamera to wciąż tylko 8 megapikseli, ale widać tutaj skupienie się producenta nie na pikselach, a jakości zdjęć. A ta jest naprawdę świetnq. Podobnie jest z nagrywaniem wideo, któremu, jak na telefon, niewiele można zarzucić. Nagrywanie slow motion to przekozacki bajer, choć w tym trybie jakość obrazu zauważalnie spada.

No i przede wszystkim, aparat iPhone’a jest banalnie prosty w obsłudze. W Lumii do wyboru mamy… Dwie aplikacje z aparatem (Nokia Camera, Microsoft Camera i dziesiątki innych, każda do innego trybu), co było poronionym pomysłem, ponieważ żadna nie działała dobrze. Apple skupia wszystko w jednym miejscu, intuicyjnie oferując wiele możliwości.

Oto galeria kilku najciekawszych zdjęć zrobionych iPhone’m 6 plus. W sumie to mało ciekawych zdjęć robię…

Ekran

Wielki ekran to wielka odpowiedzialność. Czy jakoś tak, już nie pamiętam. Apple powinno wykorzystać tak duży rozmiar wyświetlacza i wpakować tam znacznie więcej niż w standardowy telefon. To, co doskonale z serią Note robi Samsung. iPhone 6 plus nie ma tylu bajerów, ale te, które mamy do dyspozycji ułatwiają życie. Na przykład tryb horyzontalny wielu aplikacji, gdzie mamy klawiaturę o znacznie większym spektrum możliwości. Odpisywanie na maile w taksówce czy tramwaju jest wreszcie nie tylko możliwe, ale i wygodne.

IMG_20150126_222546

Brakuje mi tutaj kilku rozwiązań z Samsunga, jak choćby dzielenie ekranu na dwie aplikacje, ale nie jest to jakaś wielka wada. Po prostu musimy być świadomi tego, że iPhone 6 plus to nie Note. Duży ekran o rozdzielczości Full HD robi doskonałe wrażenie i sprawił, że bez większego bólu pozbyłem się swojego wysłużonego iPada. Teraz, leżąc na kanapie, czytam sobie wygodnie z telefonem, oglądam filmy na YouTube bez obawy, że umknie mi jakiś detal.

Działanie

Co by tu napisać o działaniu iPhone’a? Jak każdy inny, przynajmniej przez pierwsze lata działania, jest stabilny, płynny i nie sprawia absolutnie żadnych problemów. Działa błyskawicznie, zwłaszcza jeśli korzystamy z sieci LTE. Nie zdarzyło się ani razu wyłapać choćby drobnej zadyszki. Mając go w kieszeni (o ile go zmieścicie, hehe), wiecie, że drzemie w niej niesamowicie potężne monstrum.

IMG_20150126_222821

Zwłaszcza, jeśli jednocześnie pracujecie na systemie OS X. Mówię wam, nie ma nic bardziej „wow” niż odbieranie telefonu z poziomu komputera. Albo odpisywanie na sms-y. Albo jak piszecie w biurze maila tuż przed spotkaniem, nie uda wam się skończyć, biegniecie na taksówkę i kończycie pisać maila na telefonie. Apple udowodniło jak genialnie można zintegrować system mobilny i stacjonarny. Microsoft ujednolicając Windowsy idzie w podobnym kierunku. Czy z podobnym efektem? Zobaczymy.

Zobaczcie jeszcze porównanie iPhone’a 6 plus z Galaxy Note 4 na naszym kanale Za Pięć Dwunasta. Nie zapomnijcie dać suba. ;)

Gabaryty tego urządzenia nie są może wygodne do noszenia w kieszeni, ale kiedy już musimy zrobić coś więcej niż wrzucić zdjęcie kota na Instagrama, to pracuje się na nim szybciej, wygodniej i po prostu wydajniej niż na jakimkolwiek innym telefonie. Skraca to czas potrzebny do, powiedzmy napisania maila, a dla mnie czas jest kluczowym czynnikiem w życiu. Chcę optymalizować każdy proces, w jakim uczestniczę, a iPhone 6 plus mi w tym pomaga. I dlatego będzie mi towarzyszył przez najbliższe lata.

PS. Nie, nie wygina się.

PS2. Można powiedzieć, że nie jest to telefon na każdą kieszeń.