Łysi z bromance: recenzja filmu „Hobbs and Shaw”
Seria „Szybcy i wściekli” dawno już przestała udawać, że opowiada historie o szybkich samochodach. To klasyczne kino superbohaterskie. A kulminacją tego jest pierwszy spin-off – „Hobbs and Shaw”.
Seria „Szybcy i wściekli” dawno już przestała udawać, że opowiada historie o szybkich samochodach. To klasyczne kino superbohaterskie. A kulminacją tego jest pierwszy spin-off – „Hobbs and Shaw”.
Nie mam dobrych wspomnień z poprzednim kinowym seansem filmu Jima Jarmuscha. Wracając z „Patersona” złamałem sobie rękę. Dlatego przed kolejnym filmem zrobiłem sobie kuku w nogę na wszelki wypadek nieco wcześniej.
Wielka ulewa, skręcony staw skokowy, Jon Hopkins i powiew organizacyjnej świeżości – te rzeczy zapamiętam z Audioriver 2019, na którym miało mnie nie być.
Wyjazd do Płocka jest chyba silniejszy ode mnie. Cały rok planowałem zrobić sobie przerwę od kolejnej edycji Audioriver, tylko po to, by tydzień przed podjąć decyzję, że jadę na cały festiwal.
Nie jest łatwo zrobić dobry dokument, który nie będzie monotonny, a bardzo łatwo zrobić dokument o upadających gwiazdach.
Człowiek jest z natury jednostką sentymentalną. I firmy wiedzą jak tę naturę wykorzystać, by na nas zarobić.
Dawniej wystarczyło mieć półkę, by płyty katalogować alfabetycznie po artystach. No, albo kolorami, by osiągnąć jakiś artystyczny efekt. Dzisiaj zamiast półki mamy aplikacje streamingowe.
Już w piątek do kin trafia kolejna filmowa odsłona przygód Człowieka Pająka, która jest jednocześnie pierwszym filmem MCU po niedawnym „Endgame”. Oczekiwania są zatem całkiem wysokie z czym nikt się specjalnie nie kryje.
Tego lata otrzymujemy wiele sequeli, na które w sumie mało kto czeka, a które mają zapewnić nam rozrywkę. Jednym z nich jest „Men In Black: International”.
To był mój piąty festiwal Tauron Nowa Muzyka i choć jest to może miłość z przerwami i skokami w bok, to kolejna edycja udowodniła mi, że to właściwie bardzo silna miłość.