Zachwianie złotego środka – recenzja „Kingsman: Złoty Krąg”
Po nadrobieniu „Tego” nadeszła pora, by zobaczyć w kinie jeszcze jeden film, który zapowiadał się na najciekawszą premierę we wrześniu – „Kingsman: Złoty Krąg”.
Po nadrobieniu „Tego” nadeszła pora, by zobaczyć w kinie jeszcze jeden film, który zapowiadał się na najciekawszą premierę we wrześniu – „Kingsman: Złoty Krąg”.
O tym, że nie lubię horrorów już nie raz wspominałem. Dlatego początkowo miałem sobie seans „Tego” odpuścić. Kiedy jednak wielu znajomych przekonywało, że to jest całkiem niezły film – postanowiłem dać mu szansę.
Mamy nieco posuchę w kinach obecnie i w sumie cieszę się, że nie mam we wrześniu czasu na kino, ale jest kilka produkcji, które zapowiadają się całkiem nieźle, więc szkoda byłoby je ominąć.
Sezon na największe letnie hity w kinach gaśnie, ale nie oznacza to, że w kinach trwa totalna posucha. I choć brak będzie przez kilka tygodni tytułów rozpalających wielkie emocje, znajdzie się sporo dobrego.
Nie czekałem jakoś specjalnie na ekranizację jednej z serii książek Stephena Kinga, czyli „Mroczną Wieżę”. Choć wiem, że to w wielu kręgach kultowa pozycja literacka, to nie miałem z nią nigdy do czynienia.
Zapowiadany jako epickie dzieło Luca Bessona i duchowy spadkobierca udanego „Piątego Elementu” film trafił już do kin, więc nie wypadało nie sprawdzić go w IMAXie.
Perspektywa Charlize Theron klepiącej komunistyczne mordy w Berlinie czasów upadku muru wydawała się nader kusząca. Nic więc dziwnego, że „Atomic Blonde” był jedną z bardziej wyczekiwanych premier tego lata.
Trzy lata przyszło mi czekać na kolejny film mojego ulubionego reżysera. Christopher Nolan jak dotąd nigdy mnie nie zawiódł i nie wierzyłem, że mógłby się potknąć tym razem. Choć mógł.
Tobey Maguire daleko było do idealnej kreacji Spidermana. Andrew Garfield był jeszcze gorszy. Tom Holland dawał nadzieję, że wreszcie otrzymamy odpowiedniego aktora w odpowiedniej roli.
Edgar Wright jest jednym z najbardziej niedocenianych filmowców dzisiejszych czasów. Przekonałem się o tym dopiero niedawno, nadrabiając jego wcześniejsze produkcje, dlatego z wielką nadzieją wypatrywałem premiery „Baby Driver”.