Niezbyt fantastyczna czwórka – recenzja serialu „The Defenders”
Mariaż Netflixa z Marvelem był przez jakiś czas jednym z najważniejszych argumentów, by opłacać abonament w tym serwisie.
Mariaż Netflixa z Marvelem był przez jakiś czas jednym z najważniejszych argumentów, by opłacać abonament w tym serwisie.
Sezon na największe letnie hity w kinach gaśnie, ale nie oznacza to, że w kinach trwa totalna posucha. I choć brak będzie przez kilka tygodni tytułów rozpalających wielkie emocje, znajdzie się sporo dobrego.
Kilka lat temu było mi szkoda czasu na spędzanie wielu godzin na YouTube. Nie tylko dlatego, że dominowały wówczas śmieszne filmy ze zwierzętami. Teraz potrafię jednak spędzić w tym serwisie wiele godzin chłonąc dobre rzeczy.
Nie czekałem jakoś specjalnie na ekranizację jednej z serii książek Stephena Kinga, czyli „Mroczną Wieżę”. Choć wiem, że to w wielu kręgach kultowa pozycja literacka, to nie miałem z nią nigdy do czynienia.
Zapowiadany jako epickie dzieło Luca Bessona i duchowy spadkobierca udanego „Piątego Elementu” film trafił już do kin, więc nie wypadało nie sprawdzić go w IMAXie.
Perspektywa Charlize Theron klepiącej komunistyczne mordy w Berlinie czasów upadku muru wydawała się nader kusząca. Nic więc dziwnego, że „Atomic Blonde” był jedną z bardziej wyczekiwanych premier tego lata.
Kiedy pierwszy raz trafiłem na Płocką plażę cztery lata temu nie spodziewałbym się, że festiwal Audioriver na stałe wpisze się w mój kalendarz kolejnych lat. A jednak, za mną czwarta edycja imprezy.
Pamiętam czasy, kiedy nie oglądałem seriali w ogóle. To było jeszcze dziesięć lat temu. W ostatnich latach wypracowałem sobie metodę, dzięki której z każdego serialu potrafię czerpać pełnymi garściami.
Każdy film Christophera Nolana jest dla mnie sporym wydarzeniem i nie inaczej było z „Dunkierką”.
Za mną bardzo udany filmowy weekend. Po „Dunkierce” spędziłem sobotę nadrabiając ostatnie inkarnacje kultowej serii „Planety Małp”, by niedzielę zakończyć wizytą w kinie na „Wojnie o Planetę Małp”.